Jest piękny jesienny dzień – wraz z żoną wybrałem się na spacer. Długo zastanawiałem się, gdzie ją zabrać. W Warszawie jest wiele interesujących miejsc – Łazienki, Wilanów, Stare Miasto. Tym razem jednak szukałem czegoś mniej uczęszczanego, ale zarazem kultowego. Chcieliśmy zakosztować trochę szaleństwa, przygody…

Wreszcie znużony przypomniałem sobie o wizycie z przyjaciółmi w kawiarni na ulicy Francuskiej. Tak – to jest to – pomyślałem i nasz wybór padł na Saską Kępę – gdzie niczym jak w Paryżu – czekała nas fascynująca przygoda. Spacerując uliczkami Saskiej Kępy żona zapytała mnie: „a skąd właściwie wzięła się nazwa Saskiej Kępy – bo to, że od Króla to wiem – ale skąd kępa ???”. Zacząłem jej więc wyjaśniać, że swojego czasu Saska Kępa była wyspą – że łączyła się z lewobrzeżną Warszawą jedynie w czasie suszy, natomiast administracyjnie zawsze była związana z Solcem. Dodałem jednak: kochanie, kępa była zawsze w nazwie, ale saska nie. Kępę nazywano od rzeki Wisły – Kępą Wiślaną, Kawczą – od ptaków, które zamieszkiwały jej zarośla oraz Holenderską – od osadników z Europy Zachodniej. Nie było to miejsce łatwo dostępne – jednak jej właścicielami byli między innymi Jakub Sobieski oraz Józef Loupii - prezydent Warszawy. W końcu, powiedziałem, Saska Kępa trafiła w ręce króla Augusta III Sasa-skąd obecna nazwa. Dodałem, że z biegiem czasu zaczęto coraz bardziej doceniać walory nie tylko rekreacyjne tego miejsca. Kolejni jego właściciele czerpali korzyści z położenia nad rzeką. Saska Kępa dostarczała również drewna oraz wikliny różnego rodzaju rzemieślnikom, którzy między innymi wyplatali z niej kosze. Poza źródłem surowców z racji swojego położenia Saska Kępa stała się również z czasem dogodnym miejscem stacjonowania różnego rodzaju wojsk, które albo miały chronić miasto albo wprost przeciwnie pacyfikować je. Moja opowieść zainteresowała żonę jednak zakończyłem swoje historyczne wywody, ponieważ weszliśmy właśnie we wspomnianą ulicę Francuską.

Kiedy nią spacerowaliśmy poczuliśmy się jak w Paryżu – niczym na wzgórzu Montmartre - mnóstwo kafejek, ale również śladów twórczości rozlewającej się na całą Warszawę. Saska Kępa zdecydowanie posiada takie walory – mieszkało na niej mnóstwo artystów, twórców, literatów. Zauważyliśmy to docierając do naleśnikarni „Rue de Paris”, gdzie uczczono rzeźbą kultową polską poetkę Agnieszkę Osiecką – Pani Agnieszka siedzi przy kawiarnianym stoliku, pisząc zapewne kolejny wiersz… Poetka była silnie związana z Saską Kępą. Agnieszka Osiecka żyła, uczyła się w liceum i później tworzyła na Saskiej Kępie przy ulicy Dąbrowieckiej. Na ścianie jej domu jest tablica ze słowami piosenki, którą znamy doskonale wszyscy: „ To był maj, pachniała Saska Kępa…” Saska Kępa była dla Agnieszki Osieckiej inspiracją – nasza wielka artystka miała na niej swoje ulubione miejsca. Jednym z nich była nieistniejąca już dzisiaj kawiarnia Sax – mieszcząca się niegdyś na ulicy Francuskiej. Poetka była tu stałym gościem. Wystrój kawiarni „Sax” przypominał czasy PRL – jednak nie przeszkadzało to Agnieszce Osieckiej, która miała tam swoje stałe miejsce. W nim przy lampce koniaku oddawała się radości tworzenia swoich tekstów oraz przemyśleń filozoficznych. Oczywiście Agnieszka Osiecka nie jest jedyną znaną postacią Saskiej Kępy.

Inną legendą tego miejsca jest Teresa Roszkowska-malarka i scenografka żyjąca w XX wieku. Była ona niezwykle barwną postacią swojej dzielnicy. Jej pełne zaangażowanie w twórczość w czasie konspiracji w latach drugiej wojny światowej oraz wybitna współpraca po wojnie w ramach przygotowania scenografii min dla Teatru Polskiego oraz Teatru Narodowego w Łodzi przyniosła jej należyty szacunek i uznanie nie tylko w Polsce, ale również na całym świecie.

Śmiejąc się i zajadając pyszne lody w jednej z kawiarni na Francuskiej pomyśleliśmy z żoną również o płodnym pisarzu-felietoniście, który z humorem opowiadał między innymi o Saskiej Kępie. Stefan Wiechecki-Wiech – bo o nim mowa - mieszkał w latach 60 XX wieku przy ulicy Dąbrówki. Jego kreatywna twórczość nadawała dzielnicy specyficznego charakteru. Niestety po jakimś czasie pisarz przeniósł się na Mokotów. Klimat artystyczny dzielnicy przyciągał do niej najróżniejszych twórców. Z tego też powodu znalazł się tutaj również Jan Cybis – malarz, kolorysta. W swojej pracowni tworzył on znane i cieszące się powodzeniem martwe natury, pejzaże oraz dla dorosłych akty kobiece. Każdy z nas zna charakterystyczne dzieła tworzone techniką nakładania plam z grubych warstw farby. Przez Saską Kępę przewinęli się również tacy artyści jak światowej sławy muzyk-kompozytor Witold Lutosławski mieszkający niegdyś przy ulicy Zwycięzców, aktor Jan Kobuszewski oraz inne postaci znane w środowisku warszawskim jak architekci Helena i Szymon Syrkusowie oraz genenrał Tadeusz Kutrzeba.

Jednak w czasie naszego spaceru stwierdziliśmy, że to mieszkańcy Saskiej Kępy sami przyczynili się do jej rozwoju i swoją twórczością nadali specyficzny charakter temu miejscu. Dzięki temu powstały na Saskiej Kępie galerie sztuki – Galeria Milano oraz Galeria vV od nazwiska właścicielki Doroty van Vugt. W tych to galeriach, jak zauważyliśmy, prezentowane są liczne dzieła współczesnego malarstwa, rzeźby i fotografii. Przy tej okazji dowiedzieliśmy się również o ciekawej inicjatywie twórców kultury – otóż okazało się, że od 2006 roku na Saskiej Kępie organizowane jest święto tej dzielnicy. Impreza ciekawa chociaż kontrowersyjna i hałaśliwa. Sprzyja ona rozwojowi sztuki w szerokim tego słowa znaczeniu. Na pewno warto w niej uczestniczyć i zakosztować co nieco z klimatu polskiego-warszawskiego świata twórczego. Bowiem w czasie dni Saskiej Kępy na estradzie występują znani ze swojej twórczości artyści. Warto wymienić Marylę Rodowicz, która zaśpiewała wspomnianą już przeze mnie „Małgośkę”. Jednak pojawiali się tutaj również inni artyści: Skaldowie, Stanisław Sojka, Sława Przybylska. Poza ofertą o charakterze rozrywkowym w czasie święta przypominane są również znane osoby związane z dzielnicą. Co roku impreza gromadzi tłumy mieszkańców z różnych części Warszawy.

Kończąc nasz spacer przyszło nam do głowy przysłowie związane z królem Augustem III – „za króla Sasa, jedz, pij i popuszczaj pasa”. Zaczęliśmy się zastanawiać, jaki wpływ na losy Warszawy, miały rządy naszego monarchy. Czy poprzez frywolny styl życia króla, jego wygórowane ambicje oraz nieopanowaną chęć ciągłego świętowania nie straciliśmy swojej silnej pozycji w Europie? Pomyśleliśmy, że przesłanie tego zdania nie musi być negatywne. W końcu, gdyby nie zamiłowanie króla – być może Saska Kępa nie rozwinęła by się tak jak do tej pory? Śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że to właśnie dzięki niemu na Saskiej Kępie rozwinęła się w XX-leciu międzywojennym tradycja zabaw i tańców na świeżym powietrzu. Dlatego cieszmy się urokami Saskiej Kępy i świętujmy póki starcza nam sił. Moją opowieść chciałbym zakończyć innym powiedzeniem: carpe diem – zawsze chwytaj dzień!!!